Logo Szkoły

II Liceum Ogólnokształcące im. księżnej Anny z Sapiehów Jabłonowskiej w Białymstoku
Szkoła Podstawowa Nr 53 z Oddziałami Dwujęzycznymi w Białymstoku

International Baccalaureate World School No. 6159

Logo IB

Logo IB

Bieszczadzkie Anioły

Wrzesień 2017, początek roku szkolnego, pierwsze lekcje, nowi koledzy, nowi nauczyciele, nowe podręczniki, nowe obowiązki … A może rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady? Choć na tydzień.

Lubię wyzwania więc biorę się za organizację tej wycieczki.

Najpierw przewodnik – wici rozpuszczone. Jest! Megiprzewodniksudecki, czyli Magdalena Sudacka. Jest nie tylko poleconym przez znajomych przewodnikiem ale także aktywnym członkiem GOPR. To mi pasuje (w razie jak zasłabnę, pomoc będzie na miejscuJ).

Teraz noclegi, najlepiej oczywiście polecane, ale wolę zadzwonić, zapytać o warunki, atrakcje. W odpowiedzi usłyszałem: „Proszę pana, atrakcje u nas? Nie to zły adres, u nas to tylko cisza, spokój, hektar nieba i dwie gwiazdy. Żadnych atrakcji pan tu nie znajdzie.”

Tego szukałem!

Czas na rekrutację. Zgłosiła się okrągła trzydziestka, której nie straszne będą:

- długie wędrówki po szlakach gdzie prędzej spotkamy żmije czy niedźwiedzia niż drugiego człowieka

- spanie w śpiworach na materacach rzuconych na glebę, jak to w schronisku, gdzie nikomu nie odmawia się noclegu

- brak zasięgu telefonu (bo łatwiej tam znaleźć żonę czy męża niż zasięg swojej sieci).

W końcu przyszedł wyczekiwany 4 czerwca. Godzina 5:08, pociąg rusza zgodnie z planem, przesiadkę mamy zaplanowaną w Warszawie Zachodniej, konduktor radzi przesiąść się na Centralnej. Kiedy z opóźnieniem dojeżdżamy na Wschodnią ten sam konduktor sugeruje, żeby przesiąść się jednak tutaj. To jednak nie Japonia, koleje nie przepraszają za odjazd przed czasem, bo to się nie zdarza, za to spóźnienia są normą. Ale czy to ważne? Ważne że o 17:30 docieramy do schroniska, nawet spacerek pod górę nie psuje nam humorów. Najpierw zupa na podniesienie morale, potem czas na kąpiel (tak, tak, dziś nawet w Bieszczadach prysznic jest już standardem), a następnie naleśniki z kurczakiem i przepysznym pesto. Kolacja jest tak sycąca, że na ognisku „poszła” tylko połowa kiełbasek, które dostaliśmy do upieczenia.

Rano pakowanie i zejście do nieistniejącej już wsi Jaworzec. Osoby uczące się rosyjskiego mają nieco łatwiej rozszyfrowując znaki przypominające znaną cyrylicę na krzyżu i tablicach informacyjnych. Gdyby nie one na pewno nie zorientowalibyśmy się, że jeszcze pół wieku temu wieś liczyła sobie kilkuset mieszkańców.

Ale Bieszczady to nie tylko pozostałości po Bojkowszczyźnie, ale przede wszystkim włóczęga po ciekawych przyrodniczo szlakach. Pierwszym celem jest Smerek (1222 m) skąd widać cel jutrzejszej wędrówki – Dużą Rawkę. Po drodze depczemy po piętach wilkom, ich świeże ślady i odchody są bardzo łatwo dostrzegalne na szlaku. W kałużach widać sporo kumaków górskich – łatwo je poznać po pomarańczowych plamach na brzuchu, które ostrzegają potencjalnego drapieżnika że posiłek może skończyć się torsjami. Spoglądamy za to z bliska w oczy tym ciekawym płazom – ich źrenica w kształcie serduszka podpowiada nam skąd wzięły się legendy o zakochanym księciu zaklętym w żabę.

Wieczorem przed kolacją czas na odpoczynek dla stóp – żeby nie bolały chłodzimy je w górskim potoku. Nasze szkolne morsy nie poprzestają na stopach, korzystają z dobrodziejstwa wodospadu potraktowanego jak prozaiczny prysznic.

Kolejny dzień wędrówki, tym razem obie Rawki, najpierw Mała potem Duża. I zejście w dół do schroniska. Czas mija nieubłaganie, ostatni dzień w górach. Najwyższy szczyt naszych Bieszczadów – Tarnica, potem zejście do Ustrzyk Górnych. Po drodze jedna z Uczennic wypatrzyła w niewielkiej dziupli salamandrę plamistą, chyba jeden z najpiękniejszych, a na pewno najrzadszych gatunków krajowych płazów.

Wszystko co dobre szybko się kończy, tak i nasz wyjazd dobiegł końca wcześniej niż moglibyśmy się spodziewać. Ale nic straconego, może w przyszłym roku znów rzucimy wszystko i wyjedziemy w Bieszczady…

Norbert Duda

0
0
0
s2sdefault

Kontakt

85 65 11 416